Być czy nie być w związku?
Geneza problemów w związkach
Doświadczenia wyniesione z domu rodzinnego, sytuacja w nim panująca, relacje pomiędzy rodzicami, ich stosunek do dziecka wpływają na twoje poczucie własnej wartości, umiejętność nawiązywania i utrzymywania relacji interpersonalnych. To od rodziców uczysz się, czym jest związek dwojga ludzi. Jeśli wychowywałaś się w dysfunkcyjnej rodzinie możesz obawiać się bycia w dobrym, zdrowym związku, ponieważ nie masz pozytywnego układu odniesienia, nie wiesz, jakie zachowanie jest właściwe, normalne. Nieświadomie odtwarzasz sytuacje konfliktowe z dzieciństwa. Do partnera odnosisz się analogicznie jak rodzic zachowywał się w stosunku do ciebie. Jeśli rodzice źle cię traktowali jesteś do tego przyzwyczajona i pozwalasz na to samo partnerowi. Jeśli rodzice nie okazywali ci uczuć możesz wybierać partnerów powściągliwych w ich okazywaniu lub przeciwnie – bardzo ciepłych, jednak tych drugich będziesz odrzucać, ranić (karząc symbolicznie rodzica). Jeśli jako dziecko przebywałaś w atmosferze kłótni możesz związek kojarzyć z polem bitwy, mieć problemy z konstruktywnym porozumiewaniem się i rozwiązywaniem problemów. Często wybieramy partnera, którego zachowanie lub cechy osobowości są bardzo podobne do zachowania rodziców, rzutujemy na niego te cechy, których u nich nie tolerujemy lub same postępujemy tak, by sprowokować partnera do zachowania znanego z domu rodzinnego.
Często przyczyną rozpadu związku są nierealistyczne oczekiwania, dążenie, by związek uleczył negatywne doświadczenia z dzieciństwa, szukanie w partnerze tego, czego nie możesz znaleźć w sobie. Uwolnienie się od przeszłości sprzyja budowaniu zdrowego związku. Nieustannie myśląc o przeszłości i przyszłości zapominasz o chwili obecnej. Przeszłość jest częścią ciebie, ale nie pozwól, by decydowała o twojej teraźniejszości. Również skupianie się na przyszłości, tęsknota lub obawa za czymś, co może nigdy nie nadejść, uniemożliwia cieszenie się dniem dzisiejszym.
Jeśli świadomie pragniesz bliskości, satysfakcjonującego związku, lecz podświadomie perspektywa taka przeraża cię i wywołuje panikę, to tak naprawdę boisz się zaangażować, dlatego np. szukasz ideału, Świętego Graala. Człowiek dążący do nieograniczonej wolności, niezależności, dystansu, samowystarczalności obawia się bliskości, zranienia. Jeśli masz bardzo dużo autonomii to na ogół masz bardzo małe poczucie bezpieczeństwa.
Pełne zaangażowanie w związek mogą uniemożliwiać ci twoje lęki z dzieciństwa, doświadczenia z poprzednich nieudanych związków np. lęk przed utratą niezależności, zaangażowaniem, zranieniem, sukcesem, kolejnym złym wyborem, porażką, porzuceniem. Istotne abyś zdawała sobie z nich sprawę i chciała je pokonać.
Jeżeli w dzieciństwie zostałaś skrzywdzona przez rodzica możesz podświadomie kojarzyć bliskość z negatywnymi przeżyciami, z czymś niebezpiecznym. Wpływ na twój lęk może mieć również rozwód rodziców, to, że twoje poprzednie związki rozpadły się. Wybierasz osoby niezdolne do miłości, nieosiągalne lub nie pozwalasz się do siebie zbliżyć, bo nie chcesz zostać ponownie zraniona, odtrącona. Lęk przed bliskością może powodować, że żyjesz samotnie, nawet nie próbując znaleźć partnera.
Opór przed zmianami: „nie zrobię nic dopóki on nie zrobi pierwszego kroku” sygnalizuje nawarstwienie problemów w związku.
Zdrowy związek
Człowiek kochający bezinteresownie dzieli się swoim uczuciem, nie oczekując rewanżu. Zdaniem L. Hay (Poznaj moc, która jest w tobie) miłość oznacza dostrzeganie w partnerze samego siebie. Jeśli nie akceptujesz i nie kochasz siebie – trudno ci będzie pokochać inną osobę. Zmiany należy zacząć od samego siebie. To ty jesteś odpowiedzialna za siebie, własne życie, szczęście i za wybór partnera.
Jeśli w dzieciństwie byłaś kochana i akceptowana łatwiej ci stworzyć zdrowy, szczęśliwy i udany związek. Jesteś gotowa na taki związek, jeśli twoje życie jest satysfakcjonujące, znasz swoją wartość, potrafisz zadbać o swoje potrzeby, chcesz dzielić z kimś radości i smutki, nie potrzebujesz partnera, by wypełnił pustkę. Wolność w takim związku oznacza, iż masz swoją prywatność, swoje sprawy, pasje, marzenia, zainteresowania, swoich przyjaciół, prawo do własnego zdania. W związku takim panuje względna równość, wspólnie podejmujecie istotne decyzje. Zdrowa wolność to bycie równorzędnymi partnerami, posiadanie równych praw i obowiązków, równej odpowiedzialności, ale również takich sfer życia, w których nie potrzebujesz partnera. Nie znaczy to, iż jesteś samowystarczalna, a partner nie jest ci w ogólne potrzebny.
Kochasz i akceptujesz partnera takiego, jakim jest, pomimo różnic. Nie musisz się zmieniać i dostosowywać do partnera. Czujesz się dobrze w jego towarzystwie. Niektórzy przyrównują związek do ogrodu, o który trzeba się nieustannie troszczyć, poświęcać mu czas, energię i obopólny wysiłek, w przeciwnym razie zarośnie chwastami.
Wzajemne sprawianie sobie przyjemności, dawanie partnerowi do zrozumienia, że jest wyjątkowy np. przygotowanie jego ulubionej potrawy. Zaangażowanie, odpowiedzialność za własne zachowanie, okazywanie czułości (przytulenie, prawienie komplementów). Współdziałanie w osiąganiu wspólnych celów, dbałość nie tylko o swoje, ale i jego interesy. Możesz polegać na partnerze i liczyć na jego pomoc. Potrafisz prosić o to, czego potrzebujesz, dajesz sobie i partnerowi prawo do odmowy.
W każdym związku zdarzają się konflikty, nieporozumienia, ważne jest jak sobie z nimi radzicie. Popracuj nad lepszą komunikacją: pokaż, że rozumiesz stanowisko drugiej strony, okazuj zainteresowanie, wysłuchaj, nie przerywaj, nie krytykuj. Szukajcie nowych sposobów spędzania wolnego czasu. Planujcie miłosne spotkania. Jeśli uważasz, że to nieromantyczne – mylisz się. Przecież zazwyczaj brakuje ci wolnego czasu, realizujesz długą listę zajęć w ciągu całego dnia, a niejednokrotnie na jej końcu jest twój partner. Przecież nie jest mniej ważny od prasowania, gotowania czy sprzątania?
Każdy związek wraz z upływem czasu zmienia się. Jak powiedział W. Glassser: „O przyjaciół dbamy, ale nigdy nie staramy się ich posiadać”. Natomiast będąc z kimś w związku przez dłuższy czas większość ludzi zachowuje się tak, jak nigdy nie zachowałaby się w obecności osoby obcej. Czynią tak, ponieważ wychodzą z założenia, iż partner jest ich częścią.
Zdaniem P. Mellody partnerzy w zdrowym związku:
- Postrzegają się realistycznie: zdają sobie sprawę z tego, że nie są doskonali, ale też nie uważają siebie za kogoś lepszego.
- Przyjmują odpowiedzialność za swój rozwój: pielęgnują szacunek do samego siebie, wykazują umiar w wyrażaniu własnych potrzeb i pragnień.
- Są odpowiedzialni za panowanie nad swoimi zachowaniami.
- Potrafią skoncentrować się na jak najskuteczniejszym rozwiązywaniu problemów.
- Są w stanie udzielić wsparcia partnerowi bez zaniedbywania samego siebie.
- Potrafią samodzielnie dbać o swoje potrzeby i pragnienia.
- Umieją negocjować, zaakceptować kompromis i przestrzegać jego warunków.
- Pozwalają partnerowi by był sobą, nie kontrolują go, nie zmuszają do zmiany zachowania, czują się z nim dobrze pomimo różnic.
- Komunikują się w jasny i bezpośredni sposób.
Ogrodnicza teoria doboru ludzi w pary:
Ludzie dobierają się w związki tak, jak kupują i pielęgnują kwiaty:
- jednosezonowe
- kwitnące raz na 100 lat
- największe, najbardziej egzotyczne
- na wyprzedaży – partner z tzw. dolnej półki – „jak się nim zaopiekuję, to coś z niego będzie”
- podlewają za bardzo
- w ogóle nie podlewają
- wybierają te, których prawie w ogóle nie trzeba pielęgnować
- ciągle przestawiają
- mieszkanie przypomina wielką dżunglę – gdy jedna roślina z niej ubędzie i tak właściciel nie zauważy
Związki o ograniczonej wolności:
★ Jeśli jesteś osobą, którą często rozczarowują kolejne związki, prawdopodobnie masz niską samoocenę. Przyciągasz partnera o podobnej samoocenie, ponieważ „wymieniacie komunikaty” co jest dla was najważniejsze. Wchodząc w związek z osobą, która cię docenia automatycznie podnosisz swoją samoocenę. Tym samym uzależniasz swoje poczucie wartości od partnera („Jesteś dla mnie wszystkim”, „Bez ciebie nie potrafię istnieć”, „Będę żyć dla ciebie”). Dążysz do „zlania się” z partnerem, chcesz stworzyć perpetuum mobile – jeden organizm, który identycznie myśli, czuje, postrzega świat i innych ludzi. Więc starasz się być taka, jaką chce cię widzieć partner, rezygnujesz z siebie, z własnych poglądów, upodobań, zainteresowań. Nie mówisz o własnych potrzebach, o tym, co czujesz, liczysz, że partner będzie czytał w twoich myślach. W początkowej fazie znajomości wspieracie się, doceniacie, obdarzacie miłością, ale również macie mnóstwo oczekiwań. Dla ciebie odmienność poglądów, upodobań, sposobów spędzania wolnego czasu jest dowodem, iż nie jesteś kochana, zagraża to twojemu poczuciu własnej wartości. Pojawiają się różnice, które ujawniają oczywisty fakt, iż para ludzi to dwie indywidualności.
★ Nierównorzędna pozycja partnerów: różnice w sprawowaniu władzy np. „granie” ról szef-sekretarka, rodzic-dziecko, nauczyciel uczeń. Bardzo ważna jest równowaga pomiędzy dawaniem i otrzymywaniem, to czy wchodzisz w związek by dawać czy by otrzymywać. Dawca poświęca się dla partnera, wspiera go, rezygnuje z siebie, z własnych potrzeb. Biorca pragnie jedynie dostawać miłość, nie jest nastawiony na wymianę, brakuje mu wiary we własne siły, jak ognia unika odpowiedzialności. Jeśli jesteś dawcą myśl o tym czego pragniesz, a nie co zadowoli partnera, naucz się odmawiać. Jeśli jesteś biorcą zacznij dawać, ale także odmawiać, gdy partner po raz kolejny przychodzi ci z pomocą.
★ P. Mellody („Toksyczna miłość i jak się z niej wyzwolić”) wyróżniła Nałogowców Kochania (z reguły są nimi kobiety) i Nałogowców Unikania Bliskości (raczej mężczyźni). Jeśli jesteś Nałogowcem Kochania prawdopodobnie w dzieciństwie przeżyłaś porzucenie, osamotnienie, nie miałaś okazji doświadczyć bliskości. Jesteś uzależniona od osoby partnera, obsesyjnie na nim skoncentrowana, nie troszczysz się o siebie. Partnera uważasz za lepszego od siebie, oczekujesz od niego bezwarunkowej akceptacji. Wciąż towarzyszy ci paniczny lęk przed porzuceniem i ukryty lęk przed zbliżeniem. Z tego powodu wybierasz partnerów, którzy nie dopuszczają do bliskich, poufałych kontaktów. Z drugiej strony odczuwasz niezwykle silną, nierealistyczną potrzebę opieki, pomocy, ochrony, nieustającej serdeczności i troski.
Jeśli jesteś Nałogowcem Unikania Bliskości prawdopodobnie w dzieciństwie byłaś zmuszona do troszczenia się o rodzica. Unikasz zaangażowania i zdrowej bliskości. Prowadzisz bardzo aktywne życie, koncentrujesz się na czymś poza związkiem, co gwarantuje ci intensywne przeżycia, poczucie energii, zaangażowania w życie np. jesteś pracoholikiem. Natomiast intensywność przeżyć wewnątrz związku utrzymujesz na minimalnym poziomie. Odrzucasz partnera, ponieważ podświadomie boisz się odrzucenia. Niechętnie dzielisz się swoimi myślami, uczuciami, pragnieniami czy obawami.
Nałogowiec Kochania powinien dokonywać wyborów z myślą o sobie, nauczyć się troszczyć o siebie, wziąć odpowiedzialność za zaspokajanie własnych potrzeb i pragnień, popracować nad poczuciem własnej wartości, pogodzić się z faktem, że innym mogą nie podobać się twoje decyzje, sposób myślenia, itp.
Nałogowiec Unikania Bliskości powinien zrozumieć, iż poufałe zbliżenie jest dzieleniem się sobą z drugim człowiekiem, przy poszanowaniu swoich wewnętrznych granic. Porzucić przekonanie, że opiekowanie się partnerem należy do jego obowiązków, nauczyć dzielić się z nim uczuciami, myślami.
★ Jeśli nigdy nie spotykasz odpowiednich mężczyzn, wciąż tworzysz związki sprawiające ci ból, a tzw. porządni mężczyźni są dla ciebie nieatrakcyjni (nudzą cię, irytują) być może – jak twierdzi E. Święcicka-Macavoy („Miłosna obsesja czyli Syndrom Marlin Monroe”) – cierpisz na chorą, obsesyjną miłość. Nie doświadczyłaś bezwarunkowej miłości rodziców, nie nauczyli cię kochać siebie za to kim jesteś. Obsesyjna miłość to system przekonań i samoniszczące zachowanie (uzależniasz się od alkoholu, lekarstw, pracy, seksu, nie kontrolowanego jedzenia, zakupów). Uważasz, że nikt nie jest w stanie cię pokochać, nie wierzysz w siebie ani w swoją wartość. Pragniesz miłości, ale wybierasz partnerów, którzy cię odrzucają, poniżają, są nieosiągalni (np. zaręczeni, zakochani w innej) lub niedostępni emocjonalnie. Taki mężczyzna mówi wyłącznie o sobie, zapominając o tobie (poza chwilami kiedy cię krytykuje), jest nieprzewidywalny, obawiasz się go, kontroluje sytuację, nie znosi zobowiązań, nie można na niego liczyć, na nim polegać czy mu zaufać (np. nigdy nie wiadomo kiedy się pojawi). Pomiędzy miłością a odrzuceniem, cierpieniem stawiasz znak równości. Masz ciągłe poczucie niespełnienia, nie potrafisz odmawiać, boisz się wyrazić własne zdanie. Straciłaś poczucie własnego „ja”, starasz się odgadnąć czego inni oczekują, chcesz sprawiać im przyjemność, być powszechnie lubiana, wciąż porównujesz siebie z innymi. Możesz mieć problemy z podejmowaniem decyzji, nie umieć planować, wciąż się spóźniać, sabotować własne sukcesy.
Poznanie przyczyn twojego zachowania jest pierwszym krokiem do zapoczątkowania zmian. Możesz się zmienić pracując nad: szacunkiem do siebie, wiarą w siebie, troską o siebie, kochaniem siebie i pozwoleniem sobie na odnoszenie zwycięstw.
★ Z kolei M. Storch („Tęsknota silnej kobiety za silnym mężczyzną””) zauważa, iż w głębi duszy silnej, samodzielnej i niezależnej kobiety ukrywa się słaba dziewczynka. Dlatego jeśli natrafisz na silnego mężczyznę stajesz się ofiarą (grasz rolę córeczki tatusia), uciekasz (porzucasz go, gdy tylko wspomni o małżeństwie lub wspólnym mieszkaniu) lub walczysz, ponieważ uważasz, że chce cię ujarzmić (jeśli to on ulegnie szybko go porzucasz). Towarzyszy ci lęk przed utratą wolności. Tkwi on w przekonaniu, iż bezpieczeństwo i bliskość ograniczają twoją autonomię. Aby stać się naprawdę silną kobietą powinnaś przyznać się do własnej słabości, nie bać się jej okazać. W dzieciństwie ukształtowałaś w sobie obraz nieobecnego, nie okazującego uczuć mężczyzny, dlatego nieustannie go poszukujesz.
★ Współuzależnienie
Jeżeli jesteś osobą współuzależnioną jesteś zaabsorbowana problemami uzależnionego partnera, pozwalasz by jego uzależnienie oddziaływało negatywnie na twoje życie. Sądzisz, że gdyby zerwał z nałogiem rozwiązałoby to wszystkie problemy. Zwalniasz partnera z obowiązków i odpowiedzialności, łagodzisz skutki uzależnienia (szukasz mu pracy, pomocy, zawozisz na odtrucia, pierzesz, kupujesz nowe ubrania). Potem czujesz się wykorzystana, zraniona i upokorzona. Nieustannie obawiasz się, że swoim zachowaniem wyprowadzisz osobę uzależnioną z równowagi. Wciąż wybaczasz, wierzysz w kolejne kłamstwa i obietnice poprawy. Jesteś przeciążona obowiązkami. Pomaganie dowartościowuje cię i poprawia samopoczucie, nauczyłaś się być opiekunem. Zatraciłaś własne cele i wartości, masz wrażenie, że to od ciebie zależy los osoby uzależnionej. Masz niskie poczucie własnej wartości, które uzależniasz od możliwości kontrolowania zachowań partnera lub pomagania mu. Utraciłaś umiejętność cieszenia się, masz problemy z przyjmowaniem komplementów i podejmowaniem decyzji. Nie przyjmujesz do wiadomości własnej bezradności w stosunku do zachowań uzależnionego partnera, sama siebie oszukujesz, zaprzeczasz jego chorobie („on nie jest alkoholikiem”), szukasz powodów uzależnienia („pije bo ma złą pracę”). Łudzisz się możliwością kontroli i wpływu na jego zachowanie. Cechują cię gwałtowne zmiany nastrojów – tłumisz negatywne emocje, by w końcu wybuchnąć złością. Nie wierzysz, że sama potrafisz o siebie zadbać, utożsamiasz miłość z cierpieniem. Masz problemy z efektywnym porozumiewaniem się – starasz się sprawić przyjemność rozmówcy, przypodobać mu się. Nie mówisz tego, co myślisz, nie mówisz wprost, o co ci chodzi.
Typowe przyczyny niepowodzeń w związkach:
Większość problemów w związku wynika z odmiennych, a często nierealnych oczekiwań. Do najczęstszych przyczyn kłótni w związkach należą: pieniądze, praca, seks, obowiązki domowe, relacje z rodzinami pochodzenia, wychowywanie dzieci, religia, władza, sposoby spędzania wolnego czasu. Na ww. obszarach ujawniają się nasze pragnienia, dążenia, a nieporozumienia na ich tle pojawiają się wraz z upływem czasu.
Zdaniem T. Cox mężczyźni mają więcej problemów z przyjmowaniem zobowiązań niż kobiety, ponieważ obawiają się, że:
- będą musieli zrezygnować z pewnych rzeczy
- po ślubie partnerka przestanie lubić seks
- nie sprostają konkurencji
- stracą szansę spotkania idealnej partnerki
- będą krytykowani
- nie sprostają oczekiwaniom partnerki
6 największych błędów, jakie popełniają kobiety wobec mężczyzn (B. De Angelis „Sekrety mężczyzn, które powinna znać każda kobieta„):
- Zachowują się jak matki i traktują mężczyzn jak dzieci, czym uderzają w męskie poczucie własnej wartości i zabijają namiętność.
- Poświęcają swoją osobowość i stawiają siebie na drugim miejscu: coraz mniej kochają siebie, a w efekcie tłumią gniew, popadają w depresję.
- Zakochują się w potencjale mężczyzny, nie kochają go za to, kim jest, ale za to kim być może będzie.
- Ukrywają własne zalety i fachowość: umniejszając własne osiągnięcia w końcu same o nich zapominają.
- Poddają się władzy mężczyzn: w efekcie mają złe samopoczucie i zmniejsza się ich pewność siebie.
- By uzyskać to, czego chcą od mężczyzn, zachowują się jak małe dziewczynki: uzyskują opiekę, ale tracą szacunek.
Jeśli pewnych spraw z dzieciństwa nie przepracujesz - ciągną się za tobą latami i dają znać w najmniej spodziewanych momentach.